Nasza piesza trasa miała 19 kilometrów. Gdy po wielkich trudach dotarliśmy do bazy, wszyscy od razu pobiegli na salę gimnastyczną, gdzie mieliśmy spać. Myśleliśmy, że będziemy musieli spać na naszych karimatach, ale okazało się , że znajdowały się tam oooogromne materace. Każdy z nas wziął jeden, żeby spać ze swoim kolegą i rozłożył się. Niektórzy z nas poznali nowych znajomych! Ponieważ sala była podzielona na trzy części, na naszej (czyli pierwszej ) byliśmy my i grupa z Gdańska. Wieczorem zaczęliśmy grę miejską, która polegała na odnalezieniu ciekawostek dotyczących Słupska dzięki mapie. Trzeba przyznać , że było trudno, ale zadanie wykonaliśmy.
Drugiego dnia pogoda nam nie dopisywała. Mniej więcej w połowie trasy zaczęło padać. Błota było po kolana, więc jeden z dorosłych zaproponował krótszą trasę (która ostatecznie okazała się taka sama ;P ). Podczas niej koledzy z naszej drużyny sprawdzali wytrzymałość lodu jednego ze stawów rzucając w niego kamieniami, patykami i w zasadzie wszystkim, co akurat było pod ręką. Po chwili im się to znudziło i stwierdzili, że postanowią sprawdzić, ile przejść przez kałuże wytrzymają ich buty. Po dokładnych badaniach okazało się , że dużo, bo nie przemokły! Również podczas tej drogi w pewnym momencie pogubiliśmy się, ale po chwili się na szczęście odnaleźliśmy. Pokonaliśmy 18 kilometrów, wróciliśmy i każdy rzucił się na swój materac. Godzinka przerwy i kończenie gry miejskiej. Po 20 min. stwierdziliśmy: ,,CHODŹMY NA KEBABA!'', no i poszliśmy. Posileni i pełni sił ruszyliśmy dalej. Niestety, nie każdy zdołał iść , więc dwóch najwytrwalszych poszło dokończyć punkty a reszta dokulała się do naszego miejsca pobytu. Mimo zmęczenia, wieczorem odzyskaliśmy siły i jeszcze się powygłupialiśmy.
Trzeciego (i ostatniego ) dnia sprzątaliśmy po sobie , a było co :) Po zakończeniu, na którym nasza grupa otrzymała wyróżnienie, zwiedzaliśmy muzeum zamku w Słupsku i przeszliśmy kawałek trasy z innymi. Tym razem tylko 4 kilometry. Później odłączyliśmy się , by zdążyć na pociąg, a przed nami były łyżwy w centrum Słupska. Pojeździliśmy chwilkę, sprawdziliśmy nasze umiejętności. Niektórzy potrzebowali do pomocy pingwinka. Następnie udaliśmy się w kierunku stacji kolejowej. Przyjechaliśmy do Żukowa i tam zakończyliśmy naszą wyprawę.
Uważam, że to był bardzo udany wyjazd i cieszę się, że brałam w nim udział.
Ola Kutniewska, kl. 6 d